Baby blues czy depresja poporodowa? I tak jesteś wspaniałą mamą!!

 

 Ciąża przebiegała prawidłowo, wszyscy się cieszyli, że rodzinka się powiększy. Nosiła pod sercem drugie dziecko. Starsza pociecha również czekała na siostrzyczkę, choć nie rozumiała co to tak właściwie oznacza. Rozwiązanie odbyło się bez komplikacji, rodzice powitali na świecie śliczną małą istotkę. Nadeszła pierwsza noc po porodzie. Została sama na sali, tam gdzie rodziła położne zabierały dzieci do siebie, żeby świeżo upieczone mamy mogły sobie trochę odpocząć. Tłumaczyła sobie, że to może i dobrze odpocząć…Nie tęskniła za tym małym pachnącym człowieczkiem…chciała być sama…płakała. Kolejny dzień przyniósł nowe doznania. Odwiedziny męża i starszej pociechy, która niczego właściwie nie rozumiała. Ani tego, jak mała siostrzyczka wyszła z brzucha mamy, ani tego dlaczego mama leży w łóżku szpitalnym. Nie rozumiała też dlaczego musi jechać do domu z tatą, bez mamy.

   Znowu została sama, choć nie do końca. Przecież miała przy sobie zdrową, piękną córeczkę, no i na sąsiednie łóżko przywieźli kolejną kobietę po porodzie. Rozmawiała, zajmowała się córeczką, karmiła, płakała…Myślami była w domu przy rodzinie. Nie umiała się już doczekać na wypis ze szpitala, przecież ciepło domowego ogniska jest lekarstwem na wszystko…

   Były kwiaty, prezenty, ciepłe słowa, przyjeżdżali najbliżsi, na widok których dostawała drgawek. Później nastąpiła codzienność. Mąż w pracy, bo przecież ktoś musi zarabiać na utrzymanie rodziny, starsza pociecha bawiła się grzecznie zabawkami, ona gotowała obiad w międzyczasie karmiąc niemowlaka. Płakała…nad garnkiem z ziemniakami, nad zupą pomidorową…płakała. Świetnie dawała sobie rady z opieką nad dziećmi, z wszystkimi obowiązkami. Zawsze się uśmiechała, z wszystkimi rozmawiała, ale przekraczając próg domu, wchodząc w swoje cztery ściany…płakała. Tam nikt nie widział, nikt nie słyszał jak krzyczała, nie mając już siły płakać. Nikt oprócz męża, który wracał z pracy, brał dziecko na ręce i pozwalał jej odetchnąć. Powtarzał codziennie, że jest najlepszą mamą na świecie. 

   Jak długo można trwać w takim stanie? To pytanie siedziało w głowie ich obojga. Gdzie radość z macierzyństwa? Gdzie wdzięczność za to co miała? Przecież miała tak wiele…dom, rodzinę, zdrowe dzieci…Płakała.

   Jeszcze trochę i na pewno wszystko wróci do normy, przecież takie nastroje są normalne po porodzie. Nawet najmniejsze niepowodzenia wywoływało w niej wielki smutek. A mąż wciąż cierpliwie powtarzał, że jest wspaniałą mamą, że jest piękna, że tak wiele potrafi i że bardzo ją kocha.

   Wiedziała, że to co się z nią dzieje nie jest normalne. Dążyła do tego, żeby to zmienić. Tak bardzo chciała się uśmiechać, tak szczerze, lecz smutek, który atakował ją ze wszystkich stron, był silniejszy od chęci bycia szczęśliwą. Rozważali opcję skorzystania z fachowej pomocy, lecz ona zwlekała. Trwało jeszcze parę miesięcy. Z czasem ochota na cieszenie się z każdego dnia, na wykorzystywanie w pełni każdej chwili spędzonej z dziećmi, wzięła górę nad niewytłumaczalnym smutkiem, a cierpliwość tej drugiej kochającej osoby opłaciła się.

    Nadeszła jesień, pora roku kiedy za oknem robi się szaro, a ludzi siłą rzeczy dopada zmęczenie. Ona się uśmiecha do dziecka …tak szczerze. Śmieją się jej oczy, które wcześniej mimo uśmiechu na twarzy, były smutne. Wychodzi na spacery pełna pozytywnej energii. Gotuje obiad, w międzyczasie zajmuje się dziećmi, przypala ziemniaki, ale to nie jest przecież powód żeby rozpaczać…już nie płacze.

 

  Termin baby blues zna chyba większość z nas. Przecież dopada prawie 80 % kobiet po porodzie. Jest to normalna reakcja organizmu. Przecież tyle miesięcy nosimy dziecko pod sercem, ciało dostosowuje się do maleństwa, potem rodzimy i znowu jest nowa sytuacja, gdzie maleństwa w brzuchu już nie ma. I to właśnie wpływa na wahania hormonalne i na zaburzenia nastroju.

   Jak długo może jednak trwać smutek poporodowy? Stwierdzone jest, że do ok. 6 tygodnia po porodzie, czyli w okresie połogu. Możesz odczuwać zmęczenie, lęk, jesteś nerwowa, smutna, nie masz ochoty zajmować się dzieckiem ani dbać o siebie. Na szczęście jednak ten stan z czasem mija.

  A co jeśli niechciany smutek i przygnębienie trwa dłużej niż parę tygodni? Czy możemy wtedy mówić o depresji poporodowej? Niestety tak. Jeżeli objawy nie ustępują i nie potrafisz sama sobie z tym poradzić to powinnaś skontaktować się ze specjalistą.  Najważniejszymi objawami depresji jest brak chęci do spotykania się z innymi ludźmi – chcesz się odizolować od świata, wspomniana już niska samoocena oraz brak zainteresowania się dzieckiem lub odwrotnie – nadmierna opiekuńczość. Mogą pojawić się także myśli samobójcze. Dochodzi do tego jeszcze częsty płacz, przygnębienie, bezsenność. Depresja może także pojawić się nieco później, nawet kilka miesięcy po porodzie. Wiąże się to  z nadmiarem obowiązków, z problemami organizacyjnymi czy ze spadkiem samooceny ponieważ czujesz się mało atrakcyjna. Po urodzeniu dziecka świat kobiety wywraca się do góry nogami i nie każda z nas potrafi sobie z tym poradzić. To jednak wcale nie oznacza, że jesteś złą matką. Stan depresyjny może przytrafić się każdej z nas. Trzeba tylko dać sobie pomóc, żeby móc w pełni nacieszyć się macierzyństwem, bo tego czasu już nikt Ci nie wróci. Wyjście z tego stanu nie jest łatwe, to długotrwały proces, nie da się tego wyleczyć z dnia na dzień, ale im wcześniej zaczniesz coś z tym robić tym szybciej będą efekty. Czasem nie jest łatwo przyznać się, że depresja weszła w Twoje życie, nieproszona. Nie chcesz pocieszeń innych ludzi, ale jeśli masz bliskich, którzy naprawdę chcą Ci pomóc to spróbuj skorzystać.

   Depresja poporodowa to choroba, jeżeli nie potrafisz poradzić sobie z nią sama, to przecież można, a nawet trzeba ją leczyć!

5zp0jym2w9m-aditya-romansa

   Nic nie zastąpi wsparcia rodziny! Tutaj zwracam się do partnerów, mężów. Miłość cierpliwa jest…I tutaj właśnie ta cierpliwość jest bezcenna. To Ty musisz powtarzać młodej mamie, że jest najwspanialszą matką na świecie, to Ty musisz codziennie dziękować jej za urodzenie dziecka, powtarzać jak bardzo ją kochasz. Właśnie teraz powinieneś jej to powtarzać w nieskończoność, nawet jeśli po jakimś czasie stwierdzisz, że ona Cię i tak nie słucha. Przy osobie, która zmaga się z takim stanem trzeba po prostu być, nie pytać, nie naciskać, nie komentować zachowania, nie mówić, że ma już przestać płakać, tylko być. Wspierać i pomagać, jeśli widzisz, że jej zmęczenie i smutek daje za wygraną, interesować się jej osobą, nie przestawać kochać…

Share on FacebookShare on Google+

Inne podobne wpisy

Zostaw Komentarz

Autorka wpisów

Czarna Sowa

Rola mamy to obecnie najważniejsza rola jaką odgrywam w moim życiu. To moja rodzina zainspirowała mnie do przygody z blogowaniem. Na pewno znajdziesz tutaj coś dla siebie, zapraszam!!!

Zajrzyj także tutaj

Facebook - CzarnaSowa

Instagram

#selfie #black  #weeding #itsawoman
#goodfood#romantic#evening#
Instagram
#love#my#you#happy#nicedays
wrzosowo
#croatia#dinner#zdrówko#vine
#córka#mama#wakacje2017#thebest#smazingplazing
Instagram
#wakacje#kocham#chorwacja2017#relaks#słońce#plaża#mąż#żona

Napisz do mnie...

Jeśli masz chęć do podzielenia się z innymi Twoją radością lub smutkiem, a może znasz jakąś fajną historię z życia wziętą, napisz!! Ja z chęcią przekażę to dalej, w moich postach.

zBLOGowani.pl