Blue Monday…może niekoniecznie dzisiaj

      Poniedziałek. Wstajesz, po rodzinnej niedzieli i znowu sama z dziećmi. Mąż w pracy.

Hej, ale mamy ferie!!!

        Dziewczyny mają wolne, nie trzeba im robić kanapek, czesać włosów czy zawozić do szkoły. Przerwa od tej monotonności. Hurrra!!! Nie trzeba siedzieć nad zadaniem domowym!! Tak po cichu, przyznam się Wam, że wydaje mi się, że ja bardziej cieszę się z tych wakacji niż one…Do tego jeszcze włączam poranny program telewizyjny, i co słyszę, że mamy dziś Blue Monday…Święto złego nastroju. Czyli mogę być smutna, przygnębiona, nie muszę udawać, że w pełni cieszę się z każdego dnia, nic nie muszę…W sumie smutno mi już jest od paru dni, wydarzenia jakie miały miejsce u bliskich mi osób są tego powodem, ale mogę też zwyczajnie nic nie robić, schować głowę w poduszkę i w ogóle nie myśleć. Tylko jak tu schować tę głowę z moją Trójcą?? Dziewczyny jeszcze bym jakoś „przydusiła”, ale juniora??? Nie da rady!!!

Jak co dzień od rana były jakieś plany, co trzeba i co powinnam, no ale jak w telewizji uświadomili mi, że mamy takie oto święto, to wszystkie chęci ze mnie uleciały. Ludzie, jaki ta telewizja ma  wpływ na takich jak ja… !!! Postanowiłam więc, że jak dziś junior uda się na popołudniową drzemkę, to ja będę „leżeć i pachnieć”, nie kiwnę nawet palcem, nie będę perfekcyjną panią domu i do tego będę miała zły humor!!!

Zrobię tylko wpierw dziewczynom jakąś przekąskę

Ugotuję zupkę, bo junior wstanie głodny jak wilk

Nastawię pranie bo pralnia już pęka w szwach

O i przemyję podłogę, która lepi się od soczku z kubka niby niekapka

Aaaa i jeszcze pójdę powyciągać cały sprzęt zimowy z samochodu, który pozostał tam po wczorajszej wyprawie z dziećmi do parku

A pizza którą obiecałam dzieciom?? Trzeba chociaż zrobić już rozczyn na ciasto

Makaron do zupy przecież trzeba ugotować

itd

      Więc rzekomo leżę, taka pachnąca i trochę przygnębiona, a wszystko co wymieniłam wcześniej porobiło się samo. Może nie były to jakieś wyczynowe rzeczy do zrobienia, ale ciężko jest schować głowę pod poduszkę i nie myśleć o niczym, bo wtedy właśnie zaczynasz analizować co jeszcze jest do załatwienia. Wtedy przypominasz sobie, że przecież masz niezapłacony rachunek za wodę i musisz zrobić przelew, że junior ma resztkę mleka i musisz zadzwonić  z prośbą o wypisanie recepty i można by było sporo tego jeszcze wymienić. Taki Blue Monday, a ja uśmiecham się do moich dzieci, bo przecież mamy ferie i będziemy z nich korzystać. Tak mi się więc wydaje, że  chyba nie będę akurat dziś obchodzić tego święta, będę celebrować smutek i niechcenie, kiedy na serio nic nie będzie mi się chciało albo kiedy będę miała w ogóle taką możliwość. Teraz taka moda, że musimy być pełnymi energii, pięknymi i ciągle wesołymi, no i podarowali nam taki jeden dzień w roku, kiedy mamy przyzwolenie na bycie smutnym, bez chęci na cokolwiek. No dziękujemy!! Ci co ciągle udają na zewnątrz optymistów i perfekcjonistów, mogą trochę od tego odpocząć!!

Możesz czasem się posmucić, możesz mieć gorszy dzień, możesz się nie uśmiechać, jeśli nie masz na to ochoty, pewnie, że możesz!! Oby tylko jutro było lepiej, oby te smutki nie zabierały Ci kolejnych dni życia.

   A Ty jak radzisz sobie w czasach kiedy naszym obowiązkiem stało się bycie ciągle wesołym i pełnym witalności, kiedy nastąpiła presja bycia ciągle szczęśliwym? Jak to jest kiedy budzisz się rano z obniżonym nastrojem i ogólnym rozbiciem, a tu musisz wyjść do pracy, uśmiechać się do ludzi i stawić czoła codziennym obowiązkom??

 

Share on FacebookShare on Google+

Inne podobne wpisy

Zostaw Komentarz

Autorka wpisów

Czarna Sowa

Rola mamy to obecnie najważniejsza rola jaką odgrywam w moim życiu. To moja rodzina zainspirowała mnie do przygody z blogowaniem. Na pewno znajdziesz tutaj coś dla siebie, zapraszam!!!

Zajrzyj także tutaj

Facebook - CzarnaSowa

Instagram

Napisz do mnie...

Jeśli masz chęć do podzielenia się z innymi Twoją radością lub smutkiem, a może znasz jakąś fajną historię z życia wziętą, napisz!! Ja z chęcią przekażę to dalej, w moich postach.

zBLOGowani.pl