Droga mamo, nie mam ochoty oglądać Twojego syna nago

Przyczyną  napisania tego tekstu było zachowanie chłopca, którego wczoraj spotkałyśmy z córkami na basenie. Był w wieku mojej młodszej córki, przynajmniej  na tyle wyglądał. Wpierw myślałam, że brat zwinął mu ręcznik, a on dobijał się do jego przebieralni, żeby go zdobyć z powrotem, ale nie, to nie było to. On biegał po całej szatni, dodam, że była to szatnia żeńska, jak poparzony, a całe jego szanowne przyrodzenie dyndało mu między nogami. Biegał z gołym tyłkiem bez żadnej krempacji. Nawet nie zwracał uwagi na to czy ktoś patrzy, czy ktoś przypadkiem się nie naśmiewa lub czy ktoś jest zniesmaczony widokiem jego niezbyt atrakcyjnego dziecięcego tyłka i całej reszty.

Droga mamo, nie mam ochoty oglądać Twojego syna nago i moje córki też nie mają. Miałam to zdanie na końcu języka, ale nie wypowiedziałam go. Chyba z grzeczności…Z resztą ona też świetnie się bawiła, patrzyła na niego i miała ubaw po pachy. 

Szczerze mówiąc, nie chodziło tutaj o mnie tylko bardziej o moje córki. Odkąd mają w domu braciszka, wiedzą jak wyglądają chłopięce klejnoty, ale to nie znaczy, że muszą je oglądać u chłopców w tym wieku. 

Jednak reakcja dziewczyn była podobna do mojej. Nie uśmiechały się głupkowato pod nosem, tylko zerkały na niego w ten sam sposób co ja, czyli z niesmakiem. Kurcze, chyba nam dziewczyny dorastają…

Przypomniały mi się wtedy wakacje nad morzem. Byliśmy tam  ze znajomymi, my z dwiema córkami, Oni z dwójką synów. Piękna pogoda, piaszczysta plaża i dzieci dwu, trzy, czteroletnie, a także starsze, siedzące nago w piasku, sikające do wykopanej dziury i biegające po plaży na waleta. Reakcja nasza i naszych znajomych była identyczna. Totalne niezrozumienie sytuacji. Po co? Czy to jest taki problem, żeby dziecku ubrać majtki. Ich synowie i nasze córki ani razu nie pokazały się nagusieńko. Bo po co? Nie czuliśmy takiej potrzeby. 

Naucz dziecko, że w sferze intymności pewnych granic nie powinno się przekraczać

Jeśli rodzice nie paradują po plaży czy na basenie  z gołymi tyłkami, to dlaczego dziecko może. Wydaje mi się, że dziecko powinno poznawać poczucie wstydu w tej sferze oraz powinno wiedzieć, że miejsca intymne nie są na pokaz dla wszystkich wokoło. 

Rozumiem taką sytuację z roczniakiem czy dwulatkiem, kiedy mama go przebiera, a dziecko zwyczajnie ucieka z gołym tyłeczkiem. Nie raz tak miałam, jak dziewczyny były małe. Tylko, że ja goniłam, aż dopadłam i ubrałam, zamiast machnąć ręką i zostawić golasa w miejscu publicznym.

Dla mnie ostatnia sytuacja na basenie z gołym chłopcem była żenująca, do tego zachowanie jego matki, dla mnie nie do przyjęcia. Stałam i obserwowałam, nie ten mały sprzęt między jego nogami, ale tę mamę, taką rozradowaną zachowaniem swojego synalka.

Droga mamo, Tak cię bawiło to, że twój syn zrobił z siebie błazna? Bo dla mnie tak to właśnie wyglądało… 

Nasze córki już jakiś czas uczęszczają na lekcje pływania i nawet kiedy były jeszcze małe, zawsze rozbierały się w zamykanej przebieralni, ponieważ uważam, że niezależnie od ich wieku, nie każdy powinien mieć wstęp do ich sfery intymnej.

To co napisałam powyżej jest oczywiście moim zdaniem na ten temat. Przedstawiłam Wam  to, co mnie niesamowicie zdziwiło w zachowaniu tego chłopca i oburzyło w zachowaniu jego matki. Jak dla mnie pewne granice zostały przekroczone, tym bardziej, że to nie był malutki chłopiec, ale dziecko, które powinno wiedzieć gdzie te granice są.

Poznaliście moje zdanie. A Wy co o tym sądzicie? Możemy pozwalać dziecku pokazywać się wszystkim wokoło zupełnie nago? Gdzie jest ta granica…?

 

 

Share on FacebookShare on Google+

Inne podobne wpisy

11 komentarzy

  • Marta
    4 marca 2017 at 13:16

    Współczuję widoków na plaży… Na basenie zresztą też. Nie rozumiem jak można dzieciaki nago pokazywać gdziekolwiek.

  • Nadine | Macierzyństwo - raz!
    2 marca 2017 at 22:01

    Zgadzam się z Tobą w 100% 🙂

  • Ania - matka w pigułce
    2 marca 2017 at 17:03

    Akurat w szatni na basenie to normalne, że ludzie się myją, przebierają i są nago. Tego bym się nie czepiała. Kiedyś na uczelni jeździliśmy w ramach WF na basen. Oczywiście potem wszystkie dziewczyny po prysznice. Realia takie, że prysznice nie miały zasłonek, a umyć się trzeba. Nie będę myć się przez kostium przecież. Jedna mama była z synkiem w tej damskiej szatni i była oburzona, że jesteśmy nago. Jeśli biegałby nad taflą basenu, na plaży – spoko, to trochę nie na miejscu, ale w szatni? Dla mnie to normalne. Mama też nie pójdzie z dzieckiem do męskiej szatni. Poza tym nie patrzę na dzieci pod kątem atrakcyjności. Wydaje mi się, nie niefortunnie ujęłaś. Podobnie jak nazwanie tego dziecka synalek czy błazen. To tylko dziecko i powinniśmy o tym pamiętać. Pozdrawiam.

    • Marysiabialas
      2 marca 2017 at 17:45

      Tak rozumiem, ale to nie było zwykłe przebieranie się, tylko wygłupy i bieganie po całej szatni. Dziecko w tym wieku chyba powinno znać już jakieś granice. Ja zakrywałam córki ręcznikiem, kiedy zamykane szatnie były zajęte, z resztą one same tego chciały.

  • Śnieżynka
    2 marca 2017 at 11:21

    „niezależnie od ich wieku, nie każdy powinien mieć wstęp do ich sfery intymnej”- święte słowa! Jeśli maluszek będzie biegał w dorosłości na plaże dla nudystów, to jego wybór. Jeszcze matką nie jestem, ale gdy nią będę, zdecydowanie popieram Twoje stanowisko w tej sprawie. Pozdrawiam!

  • Angelika G.
    2 marca 2017 at 10:55

    Ja jestem wielkim przeciwnikiem nagich dzieci na basenie, czy plaży… I zgadzam się z Tobą.

  • Nie domowa kura
    2 marca 2017 at 10:30

    Uczę od małego, że są pewne części ciała, których nie pokazujemy publicznie i których nikt (poza mamą, tatą i lekarzem za zgodą) nie może dotykać. Nie znaczy to, że jak dziecko coś tam odsłoni to robię koncert ale uważam, że dla bezpieczeństwa dziecka trzeba wpajać takie zasady.

  • Magda
    2 marca 2017 at 10:29

    Hmm. A ja nie mam takiego definitywnego zdania na ten temat jak ty. Wychodzę z założenie „żyj i dać żyć innym”. Jeśli coś mnie razi, to po prostu odwracam wzrok. Granica jest naprawdę cienka, kogoś może razić moje wycięte bikini (choć po ciąży już raczej go nie założę :p). Dopóki coś nie narusza mojej wolności to jest okej. Co nie zmienia faktu, że kiedy byliśmy na wakacjach moja córka zawsze miała na sobie majteczki. ba! założyłam jej nawet bluzeczkę przeciw UV. Bo musimy pamiętać, że stroje na plaży są po coś – chronią przed wszędobylskim piachem albo przed słońcem właśnie.

  • MIRKA
    24 lutego 2017 at 10:33

    Moje dzieciaki są już dorosłe. Kiedy byli mali większość ciepłych dni spędzałam z nimi nad wodą , woda i słońce to coś , co sprawiało nam frajdę. Nawiązując do tematu… dzieci zawsze miały ubrane majteczki a w torbie musiały być zapasowe. Jakoś nie miałam z tym problemu, Maluszkom po prostu majteczki ubierałam. Jak już biegały to same chciały, nawet kiedy trzeba było się przebrać to domagały się , żeby je zasłonić.

    • Marysiabialas
      24 lutego 2017 at 11:07

      No właśnie u nas jest tak samo. I nawet naszemu rocznemu synkowi nie pozwoliłabym biegać gdziekolwiek na golasa 🙂

  • Andrzej
    24 lutego 2017 at 08:17

    Ta granica jest cienka jak lód na rzecze w marcu. W tej kwestii jestem tego samego zdania co Ty

Zostaw Komentarz

Autorka wpisów

Czarna Sowa

Rola mamy to obecnie najważniejsza rola jaką odgrywam w moim życiu. To moja rodzina zainspirowała mnie do przygody z blogowaniem. Na pewno znajdziesz tutaj coś dla siebie, zapraszam!!!

Zajrzyj także tutaj

Facebook - CzarnaSowa

Instagram

#selfie #black  #weeding #itsawoman
#goodfood#romantic#evening#
Instagram
#love#my#you#happy#nicedays
wrzosowo
#croatia#dinner#zdrówko#vine
#córka#mama#wakacje2017#thebest#smazingplazing
Instagram
#wakacje#kocham#chorwacja2017#relaks#słońce#plaża#mąż#żona

Napisz do mnie...

Jeśli masz chęć do podzielenia się z innymi Twoją radością lub smutkiem, a może znasz jakąś fajną historię z życia wziętą, napisz!! Ja z chęcią przekażę to dalej, w moich postach.

zBLOGowani.pl