Dzisiaj zmęczenie materiału osiągnęło swoje apogeum

Dzisiaj odliczałam minuty do chwili powrotu męża, żeby Misiek Junior zamiast wołać „mamo”, zawołał choć raz „tato”, potem odliczałam minuty do godz. 20.00, żebym mogła wykąpać mojego synka i z uśmiechem na twarzy położyć Go do łóżeczka.

 

To był dzień w którym „zmęczenie materiału” osiągnęło swoje apogeum. Najgorsze jest to, że brak sił poczułam  już jak wstawałam rano z łóżka, a do wieczora jeszcze było tysiące rzeczy do zrobienia. Cały Boży dzień, Junior nie odstępował mnie ani na krok, a zabawki ciągle były be. Może pomógłby spacer i przewietrzenie głowy, ale na to nie mogliśmy sobie pozwolić, bo choróbska atakują nas z każdej możliwej strony. Kisiliśmy się więc kolejny dzień w czterech ścianach.

Wrócił jednak tatuś, nawet wcześniej niż zwykle. Gdy tylko wszedł do domu był buziak na powitanie i  moje trzy  słowa: ” kochanie zaraz wracam”. Musiałam wyjść!! Pół godziny poza czterema ścianami, trochę świeżego powietrza, przy okazji szybkie zakupy na jutrzejsze śniadanie, chwilowe niemyślenie o dzieciach, chwilowy odpoczynek od wrzasków i słowa „mamo” i parę głębszych wdechów.

I już!!! Wróciłam uśmiechnięta!!

Za moim małym marudą nie zdążyłam jeszcze zatęsknić ale już z większym spokojem po raz setny zbierałam wszystko, dosłownie wszystko po całym domu, zatańczyłam z moim małym partnerem przy kolejnym kawałku disco polo, a słowo „mamo” nie drażniło mnie już tak bardzo. Jednak dalej moim marzeniem było zaparzyć zieloną herbatę, usiąść w wyciszonym już salonie i odpocząć psychicznie. Odliczałam…jeszcze pół godzinki i stanie się…

Posprzątaliśmy z Juniorem klocki, tak on mi pomagał :), które były nawet pochowane w kuchennych szafkach, potem kolacyjka, jeszcze trochę przytulasków i wygłupów, kąpiel i już…mój aniołek wypił mleczko i zasnął. Popatrzyłam chwilę jak słodko śpi (uwielbiam patrzeć na Jego słodką buźkę), zrobiłam sobie wreszcie tę herbatę i usiadłam. Totalnie wyłączyłam myślenie…i zaczęłam pisać ten post z nadzieją, że nie tylko ja miałam taki dzień, że nie jestem sama w tym zmęczeniu…

 

 

Czasami wystarczy pół godzinki wytchnienia…

Macie też tak czasem, Wy mamuśki, kury domowe? Nie obcujące zbyt często z innymi , poza Waszymi pociechami. Może macie jakieś pomysły co zrobić, żeby zmęczenie materiału nie dopadało nas zbyt często??

Share on FacebookShare on Google+
Tagi: ,

Inne podobne wpisy

Zostaw Komentarz

Autorka wpisów

Czarna Sowa

Rola mamy to obecnie najważniejsza rola jaką odgrywam w moim życiu. To moja rodzina zainspirowała mnie do przygody z blogowaniem. Na pewno znajdziesz tutaj coś dla siebie, zapraszam!!!

Zajrzyj także tutaj

Facebook - CzarnaSowa

Instagram

#selfie #black  #weeding #itsawoman
#goodfood#romantic#evening#
Instagram
#love#my#you#happy#nicedays
wrzosowo
#croatia#dinner#zdrówko#vine
#córka#mama#wakacje2017#thebest#smazingplazing
Instagram
#wakacje#kocham#chorwacja2017#relaks#słońce#plaża#mąż#żona

Napisz do mnie...

Jeśli masz chęć do podzielenia się z innymi Twoją radością lub smutkiem, a może znasz jakąś fajną historię z życia wziętą, napisz!! Ja z chęcią przekażę to dalej, w moich postach.

zBLOGowani.pl