Gdyby nie babcie…byłoby nam łatwiej…

         -Mamo??

         -Kto dzwonił?

         -Babcia.

         -A przyjedzie do nas?

         -Tak, przyjedzie. Właśnie pytała czy jesteśmy w domu.

Za  pół godziny rozlega się dzwonek do drzwi.

          – Jest!! Babcia i dziadek!!!

I cała Trójca biegnie otworzyć.

Junior pierwsze co robi to zagląda do babcinej torebki. Dziewczyny już wyrosły z poszukiwań skarbów w cudzych torebkach, więc cierpliwie czekają, nie dając nic po sobie poznać. Aż wreszcie babcia otwiera magiczną torbę i zaczyna wyciągać…Oczy Juniora zaczynają błyszczeć, a dziewczyny już wybierają wzrokiem, co by tu pierwsze pożreć. Wtedy oczywiście ja wkraczam do akcji, a że babcia z dziadkiem zazwyczaj przyjeżdżają wieczorową porą, więc pozwalam tylko na jedną małą rzecz, a resztę chowam do spiżarni.

Gdyby nie babcie byłoby nam łatwiej uchronić dzieciaki przed słodyczami, no ale nie będę popadać w jakąś paranoję i zakazywać im wszystkiego. Sama słodycze kupuję naprawdę baaardzo rzadko, a te z babcinej partii towaru dawkuję dzieciom w odpowiednich ilościach.

Można? Można.

Jeśli nawet, przeszkadza Ci, że babcia-Twoja mama czy Teściowa  przynosi Twoim dzieciom czekoladki lub inne niezdrowe smakołyki, nie mów jej, żeby tego więcej nie robiła. Przecież to jest ich babcia, która jak to mówią jest od rozpieszczania!! Może zaproponuj, żeby zamiast takiej ilości niezdrowego cukru, przyniosła jakieś pyszne owoce, a może żeby coś dla nich upiekła? Kiedy przywozi te gorsze ( według Ciebie) czekoladki, wytłumacz, że lepiej mniej, ale kupić te z „wyższej półki”. Albo zwyczajnie schowaj słodycze do spiżarni i dawkuj swoim dzieciakom w odpowiednich ilościach, tak jak robię to ja. Jeśli zaś nie podajesz w ogóle swoim pociechom sklepowych łakoci, to zjedz je sama!!! Będziesz miała na kogo zwalić swoje dodatkowe kilogramy 😉

I za to Was kochamy, drogie babcie.

Za to, że przyjeżdżacie do nas z torbą pełną słodyczy

Za to, że rozpieszczacie nasze dzieci, a przy okazji także nas, rodziców.

Za to, że kiedy popijamy niedzielną kawkę, a ja nie miałam ochoty na pieczenie żadnych smakołyków, przypominamy sobie, że przecież wczoraj byłaś, więc nasza spiżarnia jest dobrze zaopatrzona.

Mój mąż też Wam dziękuje!! Ogólnie słodyczy to On nie jada, ale raz na miesiąc organizm domaga się cukru i wtedy pochłania całą tabliczkę czekolady w minutę, oczywiście tą co Ty przywiozłaś, bo przecież ja nie kupiłam ostatnio żadnych  słodyczy 🙂

Share on FacebookShare on Google+

Inne podobne wpisy

2 komentarze

  • Goga
    13 marca 2017 at 11:14

    Fajny wpis, przyda się na przyszłość 🙂 Ja na pewno nie będę żałować swojemu dziecku słodyczy 🙂

  • Marta
    4 marca 2017 at 13:21

    Bardzo mi się podoba Twój sposób myślenia. Wiem, że niektóre mamy nie dają dzieciom słodyczy w ogóle, ale bardzo nie podoba mi się ich pretensjonalne podejście, gdy ktoś przyniesie dziecku coś słodkiego. Ja nie miałabym odwagi powiedzieć, że mają z tym spadać. Tak jak piszesz, można zjeść samemu, dawkować dzieciom stopniowo albo nawet komuś oddać.

Zostaw Komentarz

Autorka wpisów

Czarna Sowa

Rola mamy to obecnie najważniejsza rola jaką odgrywam w moim życiu. To moja rodzina zainspirowała mnie do przygody z blogowaniem. Na pewno znajdziesz tutaj coś dla siebie, zapraszam!!!

Zajrzyj także tutaj

Facebook - CzarnaSowa

Instagram

#selfie #black  #weeding #itsawoman
#goodfood#romantic#evening#
Instagram
#love#my#you#happy#nicedays
wrzosowo
#croatia#dinner#zdrówko#vine
#córka#mama#wakacje2017#thebest#smazingplazing
Instagram
#wakacje#kocham#chorwacja2017#relaks#słońce#plaża#mąż#żona

Napisz do mnie...

Jeśli masz chęć do podzielenia się z innymi Twoją radością lub smutkiem, a może znasz jakąś fajną historię z życia wziętą, napisz!! Ja z chęcią przekażę to dalej, w moich postach.

zBLOGowani.pl