Tego jednego nie potrafię sobie wyobrazić…

     Za oknem spadł pierwszy śnieg. Gdyby ich nie było, nie wiedziałabyś nawet, że za oknem zrobiło się biało, tak trochę, na chwilkę, bo śnieg szybko topniał. Na Twoich oknach ich radość pozostawiła po sobie ślady. Gdyby oni nie pojawili się w Twoim życiu, nie musiałabyś znowu polerować szyb, ale nie miałabyś  też uśmiechu na twarzy, kiedy Twój synek pierwszy raz dotyka białego puchu, a potem podaje Ci lodowatą rączkę, żebyś mu ją ogrzała. Śniegu coraz więcej. Patrzycie przez okno i znowu ślady radości na szybach, a za oknem bałwan, ogromny. Tata pomagał, wiadomo, silny, przeniósł bałwani brzuch, bo przecież sami nie daliby rady. Potem bitwa na śnieżki. Wszyscy mokrzy wracali do domu, tym razem zostawili ślady radości na płytkach. Gdyby ich nie było, nie musiałabyś znowu tańczyć z mopem, ale nie byłoby też uśmiechu na Twojej twarzy następnego ranka, kiedy zaraz po przebudzeniu biegną z przerażeniem do okna, czy stoi jeszcze ich bałwan. No i znowu ślady radości na szybach, bo jest!! Nie stopniał!!

   Od samego rana kombinujesz, co przygotować na obiad. Wymyśliłaś i zabierasz się do obierania ziemniaków, został Ci jeszcze jeden i wtedy przychodzą, bo nie potrafią odrobić pracy domowej. Lekko wkurzona, bo przecież chciałaś dokończyć robić obiad, siadasz przy książkach żeby im pomóc. Praca domowa odrobiona, więc kończysz obierać ziemniaki i zabierasz się za mięcho i sałatkę. Robisz wszystko, żeby im smakowało. Odkładasz nóż, szybko biegniesz, bo córcia chce do toalety. Zabierasz ją pod pachę i idziecie załatwiać jej potrzeby. Mięsko musiało trochę poczekać, ale teraz już kończysz gotowanie. Wszystko gotowe, godzinę później, ale jest. Zasiadacie do stołu, wszyscy zajadają ze smakiem. Gdyby ich nie było, obiad miałabyś pewnie na czas, a może nawet w ogóle nie musiałabyś gotować, bo nie byłoby dla kogo. Wtedy jednak nie miałabyś znowu uśmiechu na twarzy, bo przecież tak bardzo im smakowało.

   Może kiedyś przyszła Ci do głowy taka myśl, jakby to było bez Twoich pociech, jakie byłoby Twoje życie. Może wtedy gdy byłaś wykończona ciągłymi krzykami i pragnęłaś chwili tylko dla siebie. Przecież ma prawo rozboleć Cię głowa, masz prawo mieć gorszy dzień. Wtedy mogłabyś usiąść wygodnie w fotelu, z pyszną kawką i odpocząć, tak po prostu. Może były takie myśli w Waszą rocznicę ślubu, kiedy marzyliście o romantycznej kolacji ze śniadaniem, a przecież trzeba wrócić do domu o 20.00, żeby utulić ich do snu. A może wtedy jak Wasi znajomi wybierali się do kina na premierę najnowszego filmu, a Wasz synek leżał z gorączką i nie miałaś sumienia zostawić go z nianią.

    Teraz już wiesz, że posiadanie dzieci to pasmo wyrzeczeń, więc dlaczego wciąż masz uśmiech na twarzy? Dlaczego Twój mąż nie złości się, kiedy nie może iść na spotkanie z kolegami, bo córka jest chora, a przecież trzeba zająć się jeszcze małym synkiem? Przecież wiesz dlaczego…Jeśli po Twoim domu biegają te małe istoty, to już wiesz dlaczego!! Przecież one kochają Cię ponad życie i to Ty dajesz im to największe poczucie bezpieczeństwa.

   Też tak miałam, też kiedyś  zastanawiałam się czy potrafiłabym żyć, tak naprawdę żyć bez moich dzieci. Czy potrafiłabym wtedy kochać, tak mocno, tak bezinteresownie… Pierwsza dłuższa rozłąka z nimi, uświadomiła mi, że nie! Wakacje u babci, cały tydzień. Byli w dobrych rękach, wiadomo, babcia i dziadek. Bawili się świetnie, dziadek nigdy nie pozwala im się nudzić. My…sami…no nie powiem fajnie, luz. Ale cały tydzień??? Ta cisza sprawiała, że głowa bolała, bo przecież była już uzależniona od wrzasków, pisków i ciągłych pytań. Przyznam, że taki odpoczynek od naszych pociech jest dobry, przecież randka z własnym mężem sam na sam jest jak najbardziej wskazana, ale żeby ta rozłąka z nimi nie była zbyt długa. Tęsknota jest dobrym lekarstwem, kiedy w tej naszej codzienności, przestajemy doceniać to co mamy. Wracają…wypoczęci, najedzeni, nie będę nawet wnikała czym- przecież byli na wakacjach. Wszystko wraca do normy, głowa też przestaje boleć. Koniec sielanki, koniec „nocnych pogaduszek” w miejscach niedozwolonych, koniec wieczornych, spontanicznych wypadów na miasto. Znowu ten harmider, ciągłe zacieranie śladów ich radości i ta nasza codzienność, którą przecież tak bardzo kochamy!!

    Tego właśnie nie potrafię sobie wyobrazić. Życia bez naszych córek i synka. Za nami Święta Bożego Narodzenia, tyle radości przy wigilijnym stole, tyle wzruszeń i szał prezentów pod choinką. Właśnie w takich momentach, najbardziej chyba doceniamy ich bliskość. Siedząc po kolacji wigilijnej i obserwując z uśmiechem nasze dzieciaki, pomyślałam sobie o pewnej młodej, samotnej kobiecie, dodam, że niezbyt lubianej. Samotność była poniekąd jej wyborem, swoją postawą do tego dążyła. Przypomniałam sobie też wtedy, jak mi powiedziała kiedyś, że wszystkie dzieci są niegrzeczne, co świadczyło o tym, że chyba nie lubi dzieci. Starałam sobie wyobrazić jej święta, z  kim ona śpiewała kolędy, komu ona podkładała prezenty pod choinką. Słuchając tego gwaru w naszym domu, nie potrafiłam wyobrazić sobie tej ciszy, w której ona siedziała. Nie potrafiłam się z nią utożsamić, nie potrafiłam sobie wyobrazić tej chwili bez pisków radości i bez słowa „mamo”, tego ładu i wiecznego porządku w naszym salonie, nie potrafiłam sobie wyobrazić życia bez nich.

  

   

Share on FacebookShare on Google+

Inne podobne wpisy

13 komentarzy

  • Szufladopółka
    21 lutego 2017 at 08:38

    Pięknie to napisałaś. Znam to z autopsji. „Nie byłoby uśmiechu na Twoje twarzy” – warto to sobie powtarzać, kiedy cierpliwość się kończy i dopada zmęczenie.

    • Marysiabialas
      21 lutego 2017 at 09:09

      Oj tak, w chwilach kiedy brakuje już cierpliwości i siły, warto o tym pamiętać 🙂

  • Beata
    21 lutego 2017 at 08:33

    Pięknie opisane. Też nie wyobrażam sobie życia bez mojej trójki. Ostatnio, co prawda dają porządnie w kość, ale kocham ich nad życie 🙂

  • Magdalena Zawadzka aka MatkaHrabiny
    21 lutego 2017 at 08:27

    Ja sobie wyobrażam bo 33 lata żyłam bez dzieci. Teraz mam 2 córki i choć czasami chce rzucić to w cholerę i wyjechać w Bieszczady to cieszy mnie każdy dzień

  • Tedi
    19 stycznia 2017 at 15:46

    Ja też już sobie nie wyobrażam życia bez moich dzieci. Nawet nie potrafię sobie przypomnieć, jakie one było, zanim się pojawiły. I chociaż wkurzam się, bo właśnie choroby dzieci bardzo pokrzyżowały mi plany, to i tak nie zamieniłabym tego na nic innego 🙂

  • abakercja
    19 stycznia 2017 at 12:03

    piękny, wzruszający wpis.

  • Zabiegana Mama
    19 stycznia 2017 at 11:38

    Jako mama trójki wyobrazić to sobie potrafię, ale realizować bym nie chciała 😉

  • Babownia
    30 grudnia 2016 at 19:24

    Mam trójkę. Wydaje się, że są ze mną od zawsze. Ciągle jestem mamą bez wolnych wieczorów bo dzieci pojawiały się w radosnych odstępach czasu 🙂 I kiedy mój najstarszy syn własnie ożenił się we wrześniu, to najmłodszy poprosił jeszcze o dziecięcego szampana na tego Sylwestra. Był też czas, że nieomal straciłam najmłodszego synka, gdy miał 2,5 roczku. Dobrze wiem, czym jest macierzyństwo i to wszystko co tutaj napisałaś podsumowuje jedno piękne słowo, które okazało się moją podstawową wartością. SENS. Marysiu, życzę Wam kolejnego cudownego roku pełnego SENSU 🙂 Basia.

    • Marysiabialas
      30 grudnia 2016 at 20:34

      Dziękuję za miłe słowa i życzenia! Tak, najbardziej chciałabym, żeby przyszły rok był dla nas tak wspaniały jak ten który właśnie mija. Tobie także życzę wszystkiego dobrego 🙂

  • Kasia
    30 grudnia 2016 at 19:01

    Pięknie napisane.. Jestem ciekawa jak to wszystko będzie wyglądało w moim przypadku, gdy już założę rodzinę i pojawią się dzieci 🙂 Mam nadzieję, że także spełnię się w roli rodzica, choć na razie zupełnie sobie tego nie wyobrażam 🙂

  • kammin
    30 grudnia 2016 at 17:08

    Pięknie opisane:) Ciężko wyobrazić sobie życie bez rodziny dlatego tak ciężko nam gdy ktoś odchodzi na zawsze..:)

  • Znajoma
    29 grudnia 2016 at 19:20

    …nic dodać, nic ująć … ŚWIĘTA PRAWDA !!!

  • Piotr
    28 grudnia 2016 at 12:23

    Potrafię to zrozumieć. Mam nadzieję, że jak już będę mieć swoją rodzinę będę miał podobne odczucia 🙂

Zostaw Komentarz

Autorka wpisów

Czarna Sowa

Rola mamy to obecnie najważniejsza rola jaką odgrywam w moim życiu. To moja rodzina zainspirowała mnie do przygody z blogowaniem. Na pewno znajdziesz tutaj coś dla siebie, zapraszam!!!

Zajrzyj także tutaj

Facebook - CzarnaSowa

Instagram

#selfie #black  #weeding #itsawoman
#goodfood#romantic#evening#
Instagram
#love#my#you#happy#nicedays
wrzosowo
#croatia#dinner#zdrówko#vine
#córka#mama#wakacje2017#thebest#smazingplazing
Instagram
#wakacje#kocham#chorwacja2017#relaks#słońce#plaża#mąż#żona

Napisz do mnie...

Jeśli masz chęć do podzielenia się z innymi Twoją radością lub smutkiem, a może znasz jakąś fajną historię z życia wziętą, napisz!! Ja z chęcią przekażę to dalej, w moich postach.

zBLOGowani.pl