Tym razem również postawię na naturalność

Pamiętam czasy mojej Pierwszej Komunii Świętej. Totalna rewia mody. Nie wyobrażam sobie gdyby w tych czasach tak było. Przecież suknie byłyby droższe i bardziej dostojne niż niejedna suknia panny młodej. Na szczęście to się zmieniło, nie wiem czy wszędzie, ale u nas tak.

Dwa lata temu nasza starsza córka przyjęła ten sakrament. Dla mnie to było wielkie przeżycie!!! Nie spodziewałam się, że będę tak emocjonalnie zareaguję na widok mojej córki w białej albie. Uwierzcie mi, że przepłakałam  całą mszę pierwszokomunijną. Dosłownie beczałam jak bóbr!! Nie potrafiłam wydobyć z siebie słowa. Za tę totalną nieumiejętność powstrzymania tak silnych emocji obwiniałam ciążę, no bo przecież pod moim sercem mieszkał już mały Hubercik. Zwaliłam na hormony. Byłam usprawiedliwiona.

Jak będzie tym razem?

Za dwa tygodnie czeka nas komunia drugiej córki. Jeśli znowu będę beczeć to już nie mogę usprawiedliwić się hormonami. Wtedy wyjdzie na jaw, że jestem miękka baba.

Wiem jedno, że tym razem również postawię na naturalność. Mam tutaj na myśli  wygląd naszej córki. W szczególności tyczy się to wianka komunijnego.

Żadnych sztuczności, fe, fe !! 

Wianek będę plotła z zielonego mirtu, a ozdobię go malutkimi białymi kwiatuszkami, oczywiście żywymi. Do tego najlepiej nadają się różne odmiany margaretek, które naprawdę długo wyglądają świeżo. Ostatnim razem wytrzymały cały tydzień. Wystarczyło tylko skropić wodą i trzymać w lodówce.

Druga sprawa, której osobiście totalnie nie tolerują to nieziemsko wypasione fryzury dziewczynek, które zwyczajnie je postarzają. Tutaj również stawiam na naturalność. Lekkie, zwiewne, DZIECIĘCE fryzurki, no bo przecież to są jeszcze dzieci. Sprawą włosów mojej córki również będę zajmować się osobiście, więc zobaczymy co z tego wyjdzie. Z pewnością się pochwalę 🙂

 

Przyjęcie komunijne będzie odbywać się w domu, mamy możliwość przyjąć tylu gości, więc nie musimy tułać się po restauracji. Jeden feler jest taki, że trzeba potem wszystko posprzątać. W restauracji zrobiliby to za nas… Ale damy radę!!

Tutaj również nie zabraknie elementu naturalności. Oczywiście kwiaty, kwiaty, kwiaty… Żywe, białe… Uwielbiam, więc nie przepuszczę takiej okazji, żeby nie pojechać na giełdę kwiatową, by móc napaść oczy pachnącymi pękami kwiatów i oczywiście nabyć kilka z nich do dekoracji domu.

A tak naprawdę  najbardziej pragnę, żeby ten dzień był niezwykły i niezapomniany dla mojej córki. To Ona w tym dniu będzie najważniejsza i dla mnie najpiękniejsza.

Już ja się o to wszystko postaram!!!

Pozdrawiam 🙂

 

 

Share on FacebookShare on Google+

Inne podobne wpisy

Jeden Komentarz

  • Anonim
    7 maja 2017 at 15:38

    piękne słowa 🙂

Zostaw Komentarz

Autorka wpisów

Czarna Sowa

Rola mamy to obecnie najważniejsza rola jaką odgrywam w moim życiu. To moja rodzina zainspirowała mnie do przygody z blogowaniem. Na pewno znajdziesz tutaj coś dla siebie, zapraszam!!!

Zajrzyj także tutaj

Facebook - CzarnaSowa

Instagram

Mniamm
Tak u nas powstaje ciasto :)
Instagram
Pasuje jak ulał :)
#liczenasiebie#mały
Faceci w kuchni ;)
#my❤
Poranny rytuał...wszystkie książeczki przestudiowane :)
#zakupy#pomocnik#zabawanacałego#

Napisz do mnie...

Jeśli masz chęć do podzielenia się z innymi Twoją radością lub smutkiem, a może znasz jakąś fajną historię z życia wziętą, napisz!! Ja z chęcią przekażę to dalej, w moich postach.

zBLOGowani.pl