W takich momentach chciałabym, żebyś był już dużym chłopcem

Każdy kolejny etap Twojego życia, Synku, przeżywałam ze łzami w oczach. Były to łzy szczęścia, że tak pięknie się rozwijasz, ale też smutku, że z każdym kolejnym etapem stajesz się starszy i bardziej samodzielny. Kiedy odstawiałam Cię od piersi, po moich policzkach płynęły łzy. Mimo tego, że byłam pewna swojej decyzji, było mi żal tej naszej bliskości. Twój pierwszy uśmiech był dla mnie jak gwiazdka z nieba. Twoje gaworzenie i pierwsze odgłosy radości rozgrzewały moje serce od środka, a kiedy po raz pierwszy samodzielnie usiadłeś, wiedziałam, że będziesz silnym chłopcem. Zdawałam sobie też sprawę z tego, że każde Twoje kolejne umiejętności sprawiają, że wyrastasz już z wieku niemowlęcego. Mimo tego, iż jestem szczęśliwa obserwując każdego dnia Twoje postępy, dociera do mnie fakt, że zbyt szybko rośniesz, mój Synku. Dla mnie zbyt szybko. 

Pierwszy rok Twojego życia przeleciał jak liść na wietrze. Dla mnie był to czas pełen radości i wzruszeń. To Ty nauczyłeś mnie na nowo wiary w siebie i znowu prawdziwie się uśmiechać. Kiedy wszyscy wokoło mówili mi, że mam Cię tyle nie nosić, bo tak się potem nauczysz, nie słuchałam ich. Nosiłam Cię na rękach, przytulałam i całowałam, wtedy kiedy tylko chciałeś lub kiedy ja miałam na to ochotę. Uwielbiałam tulić Cię takiego maleńkiego w swoich ramionach. Pierwszy raz zostawiłam Cię pod opieką kogoś innego niż Twój tata, gdy miałeś rok. I to tylko na trzy godziny!! Nigdy wcześniej nie odważyłam się tego zrobić, a może nie chciałam. Mówili mi, że mam w końcu odciąć tę pępowinę, ale wtedy również nie słuchałam. Cieszyłam się, kiedy byłeś na rękach u kogoś innego, ale to do mnie wyciągałeś  rączki, ponieważ to w moich ramionach czułeś się najbardziej bezpieczny. Nie zwracałam uwagi na słowa padające z ust innych, że jesteś „mamin cycuś”, bo Twoje piękne oczy ciągle zerkały w moim kierunku. Byłam Ci potrzebna, jak nikomu innemu i dawałam Ci tyle bliskości ile potrzebowałeś. Teraz wiem, że dobrze zrobiłam nie słuchając rad innych. To był nasz czas, którego nikt nam nie odbierze. Jestem szczęśliwa, że mogłam w pełni nacieszyć się Tobą, kiedy byłeś malutki.

Za niedługo będziesz miał 1,5 roczku, a dopiero co stawiałeś pierwsze kroki, trzymając się mojego jednego palca, żeby tylko nie upaść. Po tygodniu już sam biegałeś po mieszkaniu. To były piękne chwile. Tak bardzo cieszyłam się, że możesz teraz poznawać  świat, chodząc na swoich nóżkach. Jednak myśli, że znowu nadszedł kolejny etap, który sprawi, że będę Ci  mniej potrzebna, przerażały mnie. Dopiero co byłeś taki malutki, zawinięty w rożku, ssący moją pierś, a teraz mam już przed sobą ślicznego samodzielnego chłopca. Codziennie uczysz  się tej samodzielności. Pięknie sam zajadasz śniadanko, rozumiesz każde moje słowo, grasz w piłkę jak zawodowiec, współpracujesz przy ubieraniu, no i świetnie opanowałeś mój telefon komórkowy. Już nie wspomnę o tym , jaki z Ciebie świetny tancerz. Każdego wieczoru rozbawiasz nas do łez swoimi tanecznymi występami. A kiedy Twoje oczka stają się być szare, przygotowuję Ci kąpiel, którą tak bardzo lubisz, i  nic nie szkodzi, że ja też wychodzę po Twojej zabawie w wannie cała mokra. Potem kładę Cię do łóżeczka, robię krzyżyk na czole, mówię dobranoc, posyłam buziaka i zasypiasz dzielnie, sam  w sypialni. 

Na uszko powiem Ci coś jeszcze. Coś, o czym nikt do tej pory nie wiedział. Kiedy udajesz się do snu nie potrzebujesz przytulania, noszenia czy kołysania. Mimo tego, ja i tak przed Twoim zaśnięciem, przytulam Cię do siebie, kołyszę i nucę kołysanki. Potem dopiero mówię dobranoc. A kiedy już smacznie śpisz, przychodzę poprawić Twoją kołderkę i patrzę na Ciebie uśmiechając się ukradkiem.

Budzisz się w nocy z płaczem. Twoje ciałko rozpalone, termometr wskazuje stan podgorączkowy. Prężysz się gdy Cię przytulam, nie pomaga kołysanie, ani butelka z herbatką. W takich momentach chciałabym, żebyś był już dużym chłopcem, żebyś potrafił już mówić i powiedział mi co Cię boli. Tak bardzo się boję o Ciebie, kiedy płaczesz, a ja nie wiem co się dzieje. Domyślam się tylko, że to może ząbki, a może boli Cię brzuszek. Zasypiasz potem na moich rękach, głaszczę Cię po policzku i przytulam. Tak bardzo Cię kocham mój Synku, mówię szeptem do Ciebie i odkładam Cię do łóżeczka. Kiedy budzisz się rano z uśmiechem na swojej buzince, jestem już spokojna, a Ty rozpoczynasz kolejny dzień pełny wrażeń.

To są jedyne takie chwile, kiedy chciałabym, żebyś był już większy. Na szczęście nie było tych chwil zbyt wiele, więc póki co, nie dopuszczam do siebie myśli, że za niedługo będziesz jeszcze bardziej samodzielny, a ja nie będę Ci już potrzebna w każdej chwili Twojego życia. Mam więc tylko jedno życzenie. Chciałabym, żeby ten czas w którym jesteś moim małym syneczkiem nie płynął zbyt szybko i nie umykał mi przez palce. Chcę się nacieszyć Tobą, jak mi uciekasz śmiejąc się i wołając mamo, bo chcesz żebym Cię goniła, jak przychodzisz się poprzytulać, jak leżysz z gołym brzuszkiem i czekasz, aż zacznę Cię łaskotać, czy jak siedzisz na kuchennym blacie i mówisz „brum, brum”, kiedy włączam mikser. Niby zwykła codzienność, ale jakże ważna dla mnie. Chcę się nią w pełni nacieszyć zanim nadejdzie czas, kiedy moje towarzystwo przestanie być dla Ciebie najistotniejsze. 

Zrobię więc wszystko, żeby jak najlepiej wykorzystać ten czas, mój Synku.

 

 

 

 

 

Share on FacebookShare on Google+

Inne podobne wpisy

6 komentarzy

  • Radosna Chata
    30 marca 2017 at 14:23

    Fakt, takie chwile są najgorsze…
    Zdrowia życzę

  • Karolina
    30 marca 2017 at 13:10

    Pięknie napisane. Na pewno miło będzie wrócić do tego wpisu za rok, dwa, albo pięć, kiedy Twój synek będzie już naprawdę duży 🙂 Najbardziej przeraża mnie to, że nie będę wiedziała, co mojemu dziecku dolega i nie będę potrafiła mu pomóc, ale cóż, takie już rozterki rodziców. Pozdrawiam!

  • Jacek eM: dizajnuch.pl
    20 marca 2017 at 15:19

    Tak, to są takie momenty kiedy bardzo się cieszę, że moje dzieci już są duże i samodzielne. 8-latek już doskonale się ze mną komunikuje, a 17-latek już nawet nie chce ze mną gadać 🙂

  • Vicky
    20 marca 2017 at 15:19

    Nie rozumiem problemu ludzi z tym noszeniem dzieci. Ja moją małą nosiłam dość sporo, a tatuś jeszcze więcej. Teraz ma półtora roku to sama wyrywa się na nóżki i doskonale wie kiedy jest zmęczona i chce na rączki, a kiedy jest czas na zabawę i bieganie.

  • Magda
    20 marca 2017 at 15:04

    Wzruszył mnie ten wpis, mam identycznie z moją półtoraroczną córeczką. Śliczny chłopiec.

    • Marysiabialas
      20 marca 2017 at 20:03

      Dziękuję 🙂

Zostaw Komentarz

Autorka wpisów

Czarna Sowa

Rola mamy to obecnie najważniejsza rola jaką odgrywam w moim życiu. To moja rodzina zainspirowała mnie do przygody z blogowaniem. Na pewno znajdziesz tutaj coś dla siebie, zapraszam!!!

Zajrzyj także tutaj

Facebook - CzarnaSowa

Instagram

#goodfood#romantic#evening#
Instagram
#love#my#you#happy#nicedays
wrzosowo
#croatia#dinner#zdrówko#vine
#córka#mama#wakacje2017#thebest#smazingplazing
Instagram
#wakacje#kocham#chorwacja2017#relaks#słońce#plaża#mąż#żona
Nin Croatia

Napisz do mnie...

Jeśli masz chęć do podzielenia się z innymi Twoją radością lub smutkiem, a może znasz jakąś fajną historię z życia wziętą, napisz!! Ja z chęcią przekażę to dalej, w moich postach.

zBLOGowani.pl