wyjazd bez dzieci

Zrobiliśmy to!!! Po raz pierwszy odkąd mamy naszą Trójcę

Jeszcze parę miesięcy temu, gdyby ktoś mi  zaproponował ekskluzywny wyjazd do mega wypasionego hotelu, gdzie to ja byłabym osobą wokół której kręciłby się świat, odmówiłabym. Nie zastanawiałabym się ani przez chwilkę, zanim odpowiedziałabym NIE. No przecież jakbym mogła zostawić Juniora na cały dzień, na noc… Co to za matka, która zostawia swoje dzieci i wychodzi/wyjeżdża się zabawić???

O tym, że „odcięcie pępowiny” po urodzeniu Juniora było impossible, pisałam już wcześniej. O tym, że po raz pierwszy zostawiłam Go pod opieką babci ( i to tylko na trzy godzinki) dopiero jak miał rok, też pisałam tutaj. Tak było. Nie lubiłam się z Nim rozstawać i nadal nie lubię. Teraz jednak wiem, że potrzebuję czasem chwili wytchnienia od wiecznego wołania mamo. Są dni, ze wręcz wołam głośno w duchu: ” niech ktoś się MNĄ wreszcie zainteresuje, niech ktoś MNIE stąd zabierze…na chwilkę tylko, na godzinkę, na jeden dzień…” I to wszystko z naciskiem na MNIE, MNĄ, MI…Nie ICH, tylko MNIE !!!! Cholera zaczyna przemawiać przeze mnie egoizm…Zdrowy????

Po 11 latach , bo tyle ma nasza najstarsza córka, chyba zdrowy egoizm. Tak, chciałam tego, chcieliśmy i czekaliśmy na to jak małe dzieci czekają na swoje urodziny, na gości, na prezenty, na tort, w każdym bądź razie z niecierpliwością czekaliśmy na ten weekend, na

wyjazd bez dzieci

Zrobiliśmy to!! Po raz pierwszy odkąd mamy naszą Trójcę, wyjechaliśmy bez Nich !! To co było dla mnie wręcz nierealne do zrobienia, szczególnie kiedy w naszym życiu pojawił się Junior, nabrało tej przysłowiowej mocy urzędowej i stało się !! Przecież to, że zostawiliśmy naszą Trójcę pod opieką babci, nie oznacza, że Ich nie kochamy!!! Kochamy, ale  kochamy również siebie, a szara codzienność, w której dbamy przede wszystkim o to żeby naszym dzieciom niczego nie zabrakło, sprawia, że w ciągłym biegu zapominamy już czasem o buziaku na powitanie. Późnym wieczorem zaś, po całym dniu, kiedy wreszcie spotykamy się w naszym domowych epicentrum, bywa tak, że jesteśmy mega wypompowani i nie mamy nawet ochoty zdać relacji z całego dnia.

Reasumując, po całych dwóch dniach i dwóch nocach  poza domem, sam na sam z moim M., stwierdzam, że było nam to potrzebne. Te chwile z wielkim naciskiem na NAS !! Nie mamy żadnych wyrzutów sumienia ( choć przed wyjazdem owe były…), że zdecydowaliśmy się na wyjazd bez dzieci. Wakacji bez Nich sobie nie wyobrażam, póki co oczywiście 😉 ,ale takie dwudniowe odseparowanie ma swoje pozytywne strony. Dzieciaki zatęskniły i my również. Samo rozstanie nie należało do łatwych, bo nie wiedzieliśmy jak Junior zareaguje gdy budząc się w nocy zobaczy babcię zamiast nas, jednak po pierwszym telefonie wszystkie obawy minęły. Stwierdzam zatem wszem i wobec, że PĘPOWINA ZOSTAŁA ODCIĘTA !!!

To był czas, kiedy praktycznie wszystko podporządkowane było tylko nam, wręcz dziwne było to uczucie, kiedy wszyscy dogadzali nam na każdym kroku. Zaś pakowanie na wyjazd bez dzieci trwał dosłownie 15 minut, a wszystko zmieściło się do jednej małej podręcznej torby. No bo cóż zabrać na wypad z mężem do spa?? Strój kąpielowy, kosmetyki, sukienkę na romantyczną kolację, no i  seksowną bieliznę zamiast pidżamki z chmurkami i księżycem 😉

Matko jedyna, czy to w ogóle tak wypada po 12 latach małżeństwa???

No właśnie to już dwanaście lat minęło od tego ważnego dla nas dnia i tam, z dala od domu poczuliśmy się o te dwanaście lat młodsi. Przypomnieliśmy sobie jak to było troje dzieci temu, przed ślubem i jako świeżo upieczone małżeństwo. Kiedy czas nie uciekał tak szybko jak teraz i kiedy szara codzienność nie zabierała nam tych drobnych gestów, które są tak niesamowicie ważne. Co sprawiło, że tak poczuliśmy? Co robiliśmy…? Hmmm…Byliśmy razem non stop, uśmiechnięci, rozluźnieni, nie zważaliśmy na potrzeby innych, tylko na swoje. Byliśmy tylko MY…

No i to wystarczyło, żeby znowu zakochać się w sobie. 

Wróciliśmy wypoczęci. Ja od spraw domowych, mój M. od pracy. Wystarczyły dwa dni spędzone całkowicie na luzie, choć przyznam szczerze, że nie potrafiłam sobie wyobrazić totalnego oderwania myśli od domu i dzieci. Udało się jednak…moja głowa dosłownie myślała o NICZYM !! Ludzie z którymi mieliśmy tam do czynienia, uśmiechnięci, pozytywnie do nas nastawieni sprawili wręcz, że moje myślenie zostało całkowicie odmienione. To całkowite odprężenie jakie uzyskałam dzięki nim, pomogło założyć mi skorupę ochronną na sprawy, które mnie przygniatały, na pierdoły, którymi niepotrzebnie się przejmowałam i na sprawy, na które tak właściwie nie mam wpływu. Pomogło również zrozumieć, że nie warto pchać się tam, gdzie mnie właściwie nie chcą i że mój czas jest zbyt cenny, żeby  marnować go dla tych, którzy tak właściwie mają mnie w dupie…

Naładowani tak pozytywną energią, wróciliśmy do naszej Trójcy, ale jeśli będzie taka możliwość powtórzymy to raz jeszcze. Raz na miesiąc byłoby ok…no dobra przesadziłam raz na pół roku…, no dobra…raz na rok. Kolejna rocznica będzie dobrą okazją. Kurczę, to cały rok musimy czekać!!!

W każdym bądź razie polecam wyjazd bez dzieci, taki króciutki lub bynajmniej wyrwać się czasem gdzieś bez małoletnich. Pamiętajmy również o sobie, o tym, że my też zasłużyliśmy na odrobinę przyjemności i o tym, że to my jako małżeństwo, jako kochająca się para stworzyliśmy całe te, czasem trudne do ogarnięcia, domowe pielesze. Powinniśmy zatem dbać o siebie nawzajem, żeby to wszystko przyjemnie grało i huczało. Przecież tak łatwo, w dzisiejszym szybkim świecie, zatracić to co najważniejsze…

Tylko pamiętajcie o jednym. Jak spróbujecie będziecie chcieli więcej… W miarę jedzenia apetyt rośnie !! Będzie zatem na co czekać 🙂 Do następnej rocznicy 😉

 

Piąteczka

 

 

 

 

Share on FacebookShare on Google+

Inne podobne wpisy

Jeden Komentarz

  • Młoda Mama
    17 października 2017 at 04:41

    Zgadzam się z Tobą w 100%!
    Jesteśmy rodziacmi, ale również i partnerami, którzy nie powinni zapominać o sobie i wspólnie spędzonych chwilach.
    Pozdrawiam

Zostaw Komentarz

Autorka wpisów

Czarna Sowa

Rola mamy to obecnie najważniejsza rola jaką odgrywam w moim życiu. To moja rodzina zainspirowała mnie do przygody z blogowaniem. Na pewno znajdziesz tutaj coś dla siebie, zapraszam!!!

Zajrzyj także tutaj

Facebook - CzarnaSowa

Instagram

#selfie #black  #weeding #itsawoman
#goodfood#romantic#evening#
Instagram
#love#my#you#happy#nicedays
wrzosowo
#croatia#dinner#zdrówko#vine
#córka#mama#wakacje2017#thebest#smazingplazing
Instagram
#wakacje#kocham#chorwacja2017#relaks#słońce#plaża#mąż#żona

Napisz do mnie...

Jeśli masz chęć do podzielenia się z innymi Twoją radością lub smutkiem, a może znasz jakąś fajną historię z życia wziętą, napisz!! Ja z chęcią przekażę to dalej, w moich postach.

zBLOGowani.pl